BOGU NA CHWAŁE LUDZIOM NA RATUNEK

Ochotnicza Straż Pożarna w Ślesinie powstała w 1906 roku. Do Krajowego Systemu Ratownictwa Gaśniczego została włączona w 2001 roku ...

Lata 1918-1945 - OSP Ślesin
1918-1945
Stodwadzieściatrzy lata niewoli pozostawiło bagaż podziałów na niemal trzy odrębne terytoria. Podziały te nie ominęły również i straży ogniowych, posługujących się różnymi sprzętami, różnie zorganizowanymi i zrzeszonymi w rozdrobnionych związkach regionalnych. Trudu ujednolicenia polskiego - niepodległego już, systemu ochrony przeciwpożarowej podjął się Związek Floriański z kongresówki. W połowie lat 20-tych powstał Centralny Związek Ochotniczych Straży Pożarnych w Polsce. Rozpoczął się żmudny proces nie tylko wyrównania dysproporcji pomiędzy poszczególnymi jednostkami i dalszy ich rozwój, ale przede wszystkim zwiększania liczby nowopowstałych. I tak w powiecie konińskim na przełomie lat 20/30-tych istniało już 180 jednostek.

Tak więc obchody 25-lecia istnienia ślesińskiej OSP mogły się odbyć z udziałem nie tylko równie zasłużonych jednostek z Kleczewa, Goliny i Skulska, ale również z Goranina, Ostrowąża, Slawęcina i Szyszyna. Podczas tej uroczystości, która odbyła się 16. maja 1932r. , osobiście Prezes Zarządu Okręgowego Straży Pożarnych na powiat koniński - ówczesny starosta - Józef Weingarten wręczył dyplomy zasługi aż dwudziestuośmiu strażakom. Ofiarność w walce z "czerwonym kurem", zgodnie ze strażacką tradycją, szła w parze z działalnością społeczną i kulturalną. Ambicją każdej większej jednostki strażackiej było posiadanie własnej orkiestry dętej. Nie zabrakło jej również w Ślesinie; uświetniała swymi występami nie tylko uroczystości strażackie, ale i państwowe, jak i kościelne. Natomiast ks. Wacław Rybarski - proboszcz ślesińskiej parafii od 1925r. , jak i Prezes OSP - pomagał amatorskiej grupie teatralne, którą prowadził druch Adam Wesołowski, a którj występy w remizie cieszyły się niesłabnącym powodzenie. Straż była również organizatorem dorocznych majówek, które odbywały się w lesie za cmentarzem żydowskim.

Oczywiście działalność kulturalna nie wyczerpywała energii druhów. Doskonalono umiejętności, odbywano przeszkolenia, jak chociażby w 1934r., kiedy to 24. listopada w Ślesinie odbyły się egzaminy z wyszkolenia podstawowego. Wzbogacano również, w miarę możliwości stan sprzętu bojowego : zakupiono w Łodzi mosiężne hełmy, a na wiosę 1938 r. pierwszą motopompę DKW 200 (popularną "dekawkę" produkcji niemieckiej), którą obsługiwał podnaczclnik Konstanty Wojtowicz.
Tak pomyślnie rozwijający się okres znów przerwała zawierucha wojenna. W trakcie kampanii wrześniowej ówczesny naczelnik Stanisław Trzciński próbował ukryć motopompę wraz z instrumentami, jednak sprzęt przejęli niemcy.
Motopompę zwrócono straży, ale jednocześnie likwidując jej samorządność, zorganizowano straż przymusową "Deutsche Feuerwehr", podległą niemieckiej policji. Natomiast korzyścią dla straży okazała się wymiana motopompy na większą DKW 800, która służyła jeszcze w połowic lat 60-tych.