BOGU NA CHWAŁE LUDZIOM NA RATUNEK

Ochotnicza Straż Pożarna w Ślesinie powstała w 1906 roku. Do Krajowego Systemu Ratownictwa Gaśniczego została włączona w 2001 roku ...

Lata 1960 - 2010 - OSP Ślesin
1960-2010
Podobne losy znaczone wzlotami i upadkami znamionują działalność kulturalną ślesińskiej straży. Zaraz po wojnie kontynuowana była działalność amatorskiego teatru, prowadzonego przez nauczyciela Szkoły Podstawowej w Ślesinie - Łukasza Sawczuka. Kontynuowano również tradycję majówek, obecnie w parku miejskim "na grzybku" oraz bali połączonych z loteriami, łącząc zabawę ze źródłem dofinansowania statutowej działalności. Z wolna, z roli inicjatora życia kulturalnego, straż przeszła na pozycję ... dzierżawcy pomieszczeń na cele kulturalne. Salę widowiskową wydzierżawiono w końcu lat 60-tych na kino (zlikwidowane w 1990r. , a zdewastowana sala  nie  doczekała się kapitalnego remontu), Do 1972r. wydzierżawiono pomieszczenie na tyłach remizy Polskiemu Związkowi Wędkarskiemu z przeznaczeniem na świetlicę, które zajmował do 1987r. , a innym celom kulturalno-społecznym służyło do 1990r. by w konsekwencji pełnić funkcję punktu usługowego. Nie miała też szczęścia założona jeszcze w końcu lat 50-tych przy Gminnej Spółdzielni "SCh" orkiestra dęta, mimo że po kilku latach oficjalnie w strukturach straży, nie przetrwała kryzysu lat 80-tych, a  próby jej reaktywowania rozbiły się o brak zainteresowania tą formą muzykowania wśród młodzieży.
Nakreślony powyżej rys historyczny byłby oczywiście niepełny gdyby nie wspomnieć o podstawowej formie działalności ststutowej - udziału w akcjach bojowych. Pozostaje tylko wspomnieć, raz z powodu niezachowanej dokumentacji, dwa - z liczby akcji w których uczestniczyli strażacy OSP Ślesin w swej  historii.

Niezliczone wyjazdy do pożaru zabudowań mieszkalnych i gospodarczych, jakże często krytych strzechą gdzie mała iskierka wystarcza aby wzniecić pożar, a obraz to wcale nie odległy, bo zabudowania takie jeszcze można spotkać na naszych wsiach. I choć bardzo rzadko zdarzały się takie akcje bojowe jak pamiętny pożar 13. października 1948r. , kiedy to spłonęły zabudowania ulic Piaski i Żabiniec (obecnie Berwińskiego), to cieszyć się tylko wypada z tego powodu, że wielkie pożogi szczęśliwie omijają nasze miasto i najbliższą okolicę, i domniemywać można, że zapewne niemała w tym zasługa i ślesińskich "Rycerzy św. Floriana", którzy nie tylko gasić potrafią, ale i zapobiegać.

Oprócz pożarów , o czym także wypada wspomnieć, strażacy brali udział w walce z innymi żywiołami. Przede wszystkim należy wymienić tu klęskę powodzi i udział ślesińskiej jednostki podczas akcji w Brzeźnie, Koninie i Kramsku, a podczas tzw. "zimy stulecia" w odśnieżaniu magistrali węglowej Herby-Gdynia. Przez te minione  lata czynnie służyło w straży dziesiątki ochotników, a członków wspierających liczyć trzeba na setki. Tradycją się już stało wstępowanie do straży z pokolenia na pokolenie w rodzinach Barmutów, Jakubowskich, Kupińskich, Synkowskich,
Skoniecznych, Sobkiewiczów, Ślesińskich, Turowskich, Rogowskich, Skórzewskich, Trzcińskich, Wesołowskich, spośród których pochodzą najbardziej zasłużeni członkowie : Antoni Barmuta, Franciszek Ignacy Jakubowski, Mikołaj Kopański, Bronisław Kreft, Jan Rogowski, Jan Olczak, Bogdan Rojewski, Kazimierz Ryba, Franciszek Skonieczny, Alojzy Synkowski, Kazimierz Wiśniewski, Czesław Wojtkiewicz, Konstanty Wojtowicz . . .